Czasopismo

Czy Jezus szedłby z nimi?

W warszawskiej paradzie równości 8 czerwca 2019 r. udział wzięło rekordowe 47 tys. uczestników. Organizatorzy twierdzą, że było ich znacznie więcej, może nawet 80 tys. Kolorowy pochód miał 8 km długości. W paradzie po raz pierwszy uczestniczył prezydent miasta. Niesiono też transparent „Jezus szedłby z nami”. W podobnym marszu „Pride Parade” (parada dumy), którego celem jest propagowanie akceptacji i uznania praw dla osób LGBT, w Tel Avivie w Izraelu 14 czerwca 2019 r. uczestniczyło 250 tys. osób!

Nie ma jednoznacznych danych statystycznych na temat częstotliwości występowania skłonności i zachowań homoseksualnych. Z różnych badań wynika, że może to dotyczyć ok. 10 proc. ludzi. W Niemczech, które przodują w Europie pod tym względem, do LGBT otwarcie zalicza samych siebie 7,4 proc. populacji, w Polsce 4,9 proc., a najmniej na Węgrzech – 1,5 proc. Dziesięć procent osób uczestniczących w tych badaniach nie zdecydowało się na określenie swojej orientacji jako „wyłącznie heteroseksualnej”.

Czy Jezus szedłby z nimi?

Bardziej miarodajne dane dotyczą społecznej akceptacji dla zachowań homoseksualnych. W badaniach prowadzonych w 2013 r. przez Pew Research Center w 39 krajach, z udziałem ponad 37 tys. respondentów, na pytanie, czy homoseksualizm powinien być społecznie akceptowany, w Kanadzie 80 proc. odpowiedziało „tak”, a 14 „nie”. W USA na pytanie to odpowiedziało pozytywnie 60 proc., a negatywnie 33 proc. W Europie największego poparcia udzielono w Hiszpanii (88 proc. za, 11 przeciw) i w Niemczech (87 proc. za, 11 przeciw). Ogólnie w UE poparcie dla społecznego uznania homoseksualizmu jest wysokie i wynosi średnio ok. 70 proc. Polska jest tu wyjątkiem – 46 proc. sprzeciwia się bowiem jego uznawaniu, a 42 popiera. Podobnie odpowiadają na to pytanie obywatele Izraela (40 proc. za, 47 przeciw), co jest wyjątkiem na Bliskim Wschodzie, ogólnie nieuznającym homoseksualizmu. Wśród krajów europejskich wyróżnia się Rosja, w której aż 74 proc. sprzeciwia się społecznemu uznaniu tego zjawiska, a tylko 16 proc. je popiera.

Z badań tych wynika, że w ostatnich latach zaszły niewielkie zmiany w stosunku do homoseksualizmu. Największa różnica między badaniami z 2007 i  2013 r. wystąpiła w Korei Płd., gdzie liczba zwolenników społecznej akceptacji wzrosła o 21 proc. Przybyło ich również w USA i Kanadzie (10 i 11 proc.). W Polsce w tym samym okresie ubyło 3 proc. W 2007 r. przeciwników społecznego uznania homoseksualizmu było tylko nieznacznie więcej niż zwolenników.

Z badania Pew Research Center wynika także, że występuje zależność między religijnością kraju a podejściem do społecznego uznawania homoseksualizmu. W krajach bardziej religijnych mniejsza jest jego akceptacja, zaś w tych o mniejszej religijności na ogół homoseksualizm jest łatwiej akceptowany. Wyjątkiem jest tutaj z jednej strony Rosja, mało religijna a nieakceptującąca homoseksualizmu, a z drugiej Filipiny czy Brazylia, zdecydowanie religijne, a jednak akceptujące zachowania homoseksualne.

Większość kościołów chrześcijańskich potępia homoseksualizm jako grzech, jednak różnią się one w praktycznym podejściu do osób LGBT. Europejskie kościoły protestanckie w znaczącej większości popierają też działania zmierzające do szerzenia tolerancji i uznania praw społecznych osób tych środowisk.

A co na to Jezus? Czy Jego nauka, że „w ten dzień lżej będzie Sodomie niż temu miastu” (Łuk. 10:12), ma i tutaj jakieś zastosowanie?

Czy Jezus szedłby z nimi?

Poprzednia strona Następna strona