Czasopismo

Izaak i Rebeka

Jak już zauważyliśmy, liczne opisy starotestamentowych wydarzeń, oprócz dostarczania nam materiału historycznego, są dla nas przedmiotem szczególnego zainteresowania z powodu faktu, że przedstawione w nich osoby i wydarzenia często są używane jako prefiguracje duchowych prawd, odnoszących się obecnie do nas.

Do tych figur często odwoływali się apostołowie, a szczególnie Paweł. W Rzym. 9:7‑8 i w Gal. 4:22‑31 pokazuje on, że Abraham prefigurował Boga; że jego żona Sara była figurą na Przymierze Ewangelii; że Jezus Chrystus (i my w Nim) jest potomstwem tego przymierza, które „jest matką nas wszystkich”. Niewolnica Hagar przedstawiała Zakon oraz jej potomstwo, cielesny Izrael, a wszyscy będący w społeczności z Bogiem są potomstwem tego przymierza nie przez łaskę, lecz przez zachowanie Prawa. (Obecnie są tacy ludzie, którzy uważają się za Boże dzieci z powodu zachowywania Prawa – przez święcenie siódmego dnia, czyli sabatu itd.). Abraham miał „potomstwo” z Sary, w którym ześrodkowane były obietnice błogosławienia całego rodzaju ludzkiego. Również w pozafigurze Bóg ma „potomstwo” przez przymierze ewangelii, czyli przymierze łaski, w którym to potomstwie ześrodkowane są obietnice wszystkich błogosławieństw; „którym nasieniem jest Chrystus”, „jeśli jesteście Chrystusowi [jako ciało, oblubienica], tedy jesteście potomkami Abrahama [Bożym potomstwem] i dziedzicami według obietnicy” (Gal. 3:29).

W przeszłości zastanawialiśmy się nad niektórymi figuralnymi aspektami poszukiwania małżonki dla Izaaka – Rebeki, uważając, że w powyższej historii mamy pokazany obraz wyboru „małżonki” Jezusa, ale głębsze przebadanie tego tematu wskazuje na pewne punkty dotychczas niezauważone. Dlatego więc spróbujmy ponownie rozważyć ten temat. Izaak nie wybierał sobie małżonki osobiście, lecz wybrał mu ją Abraham za pośrednictwem swego sługi, co obrazuje fakt, że Bóg przez swego ducha (sługę) wybiera małżonkę dla Chrystusa (Jan 17:2‑24). Jeśli sługa przedstawia ducha Bożego, rozumiemy, że wielbłądy, na których przyjechał on do Rebeki (które również wiozły podarunki), przedstawiają słowo Boże. Po przybyciu do wyznaczonego miejsca sługa upatrywał panienki, która poproszona o udzielenie mu gościny, sama wyraziłaby gotowość zatroszczenia się również o jego wielbłądy. Tak samo i my, jeśli chcielibyśmy być zaliczeni w poczet członków małżonki, musimy „przyjąć słowo Boże” z taką samą gotowością. Dopóki Rebeka nie napoiła wielbłądów, sługa trzymał w sekrecie wielkość Abrahamowego bogactwa, którego jedynym spadkobiercą był Izaak. Sługa nie wyjawił też celu swego przybycia, którym było znalezienie małżonki dla Izaaka. Tak samo też, dopóki my nie okażemy naszej gotowości przyjęcia słowa Bożego i ducha świętego, nie będziemy przez niego powiadomieni odnośnie naszego wysokiego powołania w Jezusie Chrystusie. Kiedy Rebeka w szczególny sposób zaopiekowała się wielbłądami itd., ów mąż ozdobił jej twarz złotym kolczykiem i włożył dwie złote bransolety na jej ręce. Zatem gdy otrzymujemy ducha świętego i słowo Boże, one uwidaczniają się na naszych twarzach i w działaniu naszych rąk (złoto symbolizuje łaskę). Nie możemy posiadać duchowych błogosławieństw, które nie wywierałyby wpływu na nasze życie i cokolwiek przyszłoby nam wykonać, powinniśmy nieustannie okazywać łaski (dary) ducha świętego.

„Rebeka pobiegła i opowiedziała rodzinie matki swej o tym, co zaszło.” Tak i oblubienica Jezusa po otrzymaniu nawet tylko niektórych darów ducha świętego „lubi opowiadać historię zbawienia”. Kiedy brat Rebeki zobaczył siostrę ozdobioną klejnotami, ugościł sługę i zatroszczył się o wielbłądy. Także liczni przyjaciele oblubienicy, związani z nią duchem, radują się zaletami jej pokory i cichości itd., i z tego powodu oni przyjmują ducha Bożego i słowo Boże jako gościa, lecz nie tak, jak oblubienica ich przyjmuje, w charakterze przewodnika i pomocnika prowadzącego ją do Izaaka. Podczas gościny sługa przedstawia cel swego przybycia; Rebeka przyjmuje zaproszenie, aby udać się w podróż i otrzymuje dalsze podarunki, tym razem srebrne i złote (wiedza i łaska), a członkowie rodziny, którzy nie powstrzymywali jej od opuszczenia domu, też otrzymali „kosztowne upominki”. Tak samo jest z nami i nie tyle kiedy na początku otrzymujemy ducha Bożego i słowo Boże, lecz gdy one stają się naszymi gośćmi, wtedy jest nam obwieszczana ta wspaniała nowina odnośnie naszego wysokiego powołania. Przez przyjęcie tegoż powołania oraz jego warunków – opuszczając nasz „dom rodzinny” itd., zostają nam udzielone dalsze błogosławieństwa dotychczas ukrytych skarbów wiedzy i łaski, które sobie przyswajamy i wtedy otrzymujemy poznanie niektórych „głębokich rzeczy Bożych”.

Rebeka rozpoczyna swoją podróż natychmiast i w taki sam sposób my musimy rozpocząć naszą podróż. Duch Boży ma do wykonania dzieło, z którym nie będzie zwlekał; jeśli jesteśmy oblubienicą, podróż do naszego nowego domu niebiańskiego będziemy chcieli rozpocząć  od razu, natychmiast.
Z radością pozostawimy za sobą nasz ziemski dom, którego uroki nawet na chwilę nie mogą równać się z urokami domu naszego Ojca Niebiańskiego. Według zalecenia sługi, Rebeka pojechała na wielbłądach. Tak i my, będąc kierowani duchem Bożym, jesteśmy wspierani i prowadzeni do przodu przez słowo Boże. Również panny usługujące Rebece „wsiadły na wielbłądy”, jadąc za nią. W ten sposób i one były poddane kierownictwu sługi. Tak też mamy powiedziane o „wielkim gronie”, którego członkowie postępują za oblubienicą Chrystusa. „Panny, przyjaciółki jej są prowadzone do ciebie” (Psalm 45:14). One wszystkie zdążają do tego samego duchowego stanu niebiańskiego, ale tylko oblubienica ma być współdziedziczką wszystkich rzeczy. „Zwycięzca odziedziczy wszystkie rzeczy.”

Teraz oni zbliżają się do końca podróży. Wkrótce Izaak i Rebeka spotkają się i nasze zainteresowanie wzrasta, gdy uświadamiamy sobie, że to, co dotychczas było wyraźnym obrazem, powinno nasunąć nam myśl odnośnie naszego spotkania się z Panem. Izaak wychodzi i spotkawszy Rebekę na drodze, sam wprowadza ją do namiotu swej matki Sary. Tak samo nasz Pan ma przyjść, aby zabrać swoją Oblubienicę i wprowadzić ją do pełnego posiadania rzeczy należących do przymierza Sary. Nasze wejście i objęcie wszystkich rzeczy odnoszących się do naszego przymierza będzie oznaczało „błogosławienie” przez nas „całego rodzaju ludzkiego” i chociaż oczekujemy bardzo prędkiego połączenia się z naszym Panem, to jednak, zanim zaczniemy dzielić z Nim wszystkie błogosławieństwa obiecane nam w przymierzu – gdy otrzymamy hojne wejście do namiotu matki, spodziewamy się podróżować z Nim aż do roku Pańskiego 1914 [koniec „czasów pogan” – artykuł napisany został w roku 1880 – przyp. tłum.].

Czytamy, że Izaak „wracał od studni, zwanej Studnią Żyjącego, który mnie widzi”. Czy nazwa tej studni posiada jakieś specjalne znaczenie i dlaczego jest ona wyszczególniona? Studnia została nazwana przez Hagar, która powiedziała: „Wszak oglądałam tutaj tego, który mnie widzi! Dlatego nazwano tę studnię Studnią Żyjącego, który mnie widzi!” (1 Mojż. 16:13‑14 NB). Hagar była świadoma, że to był Bóg, że ją widział i mówił do niej, chociaż ona Go nie widziała. Jeśli uważamy, że wzmianka dotycząca powrotu Izaaka od tej studni może mieć pewne znaczenie, to mogłaby nim być nauka, że Pan przychodzi na nasze spotkanie w sposób dla nas niewidzialny.

Kiedy sługa powiadamia Rebekę o obecności Izaaka, ona natychmiast opuszcza swoje panny przyjaciółki, zakrywając się przed nimi zasłoną. Rebeka zsiada z wielbłąda i jest z Izaakiem.

„Na zawsze z Panem! Niech tak się stanie!” Czego uczy nas teraz ten aspekt figury? Wierzymy, że ciągle jeszcze słowo Boże prowadzi nas do przodu. Duch Boży jest nadal naszym przewodnikiem i nauczycielem. On teraz powiadamia nas o niewidzialnej obecności Tego, który już przyszedł. Niektórzy członkowie „oblubienicy” już dowiedzieli się o tym, inni dowiadują się każdego dnia. Gdy wszyscy będą powiadomieni, następnym z kolei krokiem będzie pozostawienie przez nas członków „wielkiego grona” – zniknięcie z ich oczów – przejście poza zasłonę ciała – otrzymanie doskonałego stanu duchowego; w jednej chwili przemienieni ze stanu śmiertelnego do nieśmiertelnego; z cielesnego do duchowego; uczynieni na podobieństwo chwalebnego ciała Chrystusa. Wtedy „ujrzymy go takim, jakim jest”, gdyż „będziemy do niego podobni”. Co za chwalebna nadzieja, radosna chwila! Wkrótce nowa natura będzie całkowicie uwolniona od ograniczeń cielesnego ciała, otrzymując ciało „według jego upodobania”. Wkrótce już zsiądziemy z wielbłądów i przeszedłszy pod zasłoną, rozstaniemy się z przewodnim kierownictwem sługi. Kiedy nastanie to, co jest doskonałe, nie będziemy już więcej potrzebowali podtrzymujących i wspomagających nas obietnic słowa Bożego jak również kierownictwa pocieszyciela, albowiem „poznamy tak, jak sami jesteśmy poznani” i „ujrzymy tak, jak sami jesteśmy widziani”.

Zion’s Watch Tower, listopad 1880, R-161

Erg Chebbi, fot. Daniel Kaleta
Erg Chebbi, fot. Daniel Kaleta

Poprzednia strona Następna strona