Czasopismo

„Pan naprawdę zmartwychwstał”

21 CZERWCA 1896 – ŁUK. 24:34‑53

Chociaż uczniowie zostali poinformowani o zmartwychwstaniu naszego Pana, wydaje się, że niedostatecznie zrozumieli Jego słowa. W każdym razie najwyraźniej nie spodziewali się, że powstanie z martwych, a zatem, kiedy pojawił się pośród nich, byli bardzo przerażeni i zaniepokojeni. Nasz Pan wiedział, jak potraktują tę sprawę i wybrał najwłaściwszy sposób, aby się im objawić i ujawnić cudowny fakt zmartwychwstania. Mógł się im ukazać tak, jak anioł ukazał się Mojżeszowi w płonącym krzaku. Zobaczyliby wtedy płomień, jak Mojżesz, mogliby usłyszeć Jego głos i poczuć doniosłość Jego obecności, gdyby im rozkazano, tak jak Mojżeszowi, zdjąć obuwie, ponieważ ziemia ta była święta. To wywarłoby na nich głębokie wrażenie, ale nie takie, jakiego pragnął Pan. Nie przekonałoby ich, że Mistrz, którego trzy dni wcześniej widzieli ukrzyżowanego i pochowanego, nie był już martwy, lecz zmartwychwstał i żył.

Nasz Pan mógł wybrać inną metodę. Mógł pojawić się jako chwalebny anioł i zademonstrować nieco ze swej duchowej chwały, jak to później uczynił dla apostoła Jana na wyspie Patmos (Obj. 1:13‑18) i dla Saula z Tarsu w drodze do Damaszku. W istocie był w tym czasie chwalebną istotą duchową, jak był potem i jak będzie na wieki. Został zabity w ciele, ale jak zapewnia apostoł, został także ożywiony duchem (1 Piotra 3:18). Ta zmiana dokonała się w Nim w Jego zmartwychwstaniu, tak jak jest obiecane, że podobna zmiana przyjdzie na Jego wierny Kościół – „sieje się w niesławie, a jest wskrzeszane w chwale, sieje się w słabości, a jest wskrzeszane w mocy; sieje się ciało cielesne, a jest wskrzeszane ciało duchowe” (1 Kor. 15:43‑44). Gdyby jednak ukazał się uczniom jako chwalebna, lśniąca istota, tak jak ukazał się Saulowi, skutek dla nich byłby bez wątpienia podobny do tego, co spotkało Saula. Upadliby przed Nim, a może i stracili wzrok, jak stracił go Saul.
Takie ukazanie się mogłoby wywrzeć na nich silne wrażenie, ale nie doprowadziłoby ich niedoświadczonych zdolności osądu do dokładnego utożsamienia tej chwalebnej istoty z człowiekiem Chrystusem Jezusem, za którym podążali przez trzy lata.

Sposób objawienia się wybrany przez naszego Pana był o wiele bardziej korzystny dla uczniów. Chciał zwrócić ich uwagę i uniknąć wszystkiego, co niepotrzebnie by ich pobudziło i co utrudniłoby im skorzystanie z lekcji, jakiej chciał im udzielić. Dlatego kilkakrotnie pojawiał się jako człowiek – raz jako ogrodnik – Marii, innym razem jako obcy tym dwóm, którzy szli do Emaus, i przy jeszcze innej okazji; i w każdym przypadku objawił swoją tożsamość poprzez sposób rozmowy lub taki styl bycia, by Go rozpoznali jako ich ukrzyżowanego Mistrza, Jezusa. Ale przy okazji wspomnianej w tej lekcji pojawił się w ciele, fizycznym i z kośćmi, podobnym do tego, w jakim został ukrzyżowany. Ciało, które widzieli, nie było Nim, ponieważ został On „zmieniony” w swoim zmartwychwstaniu i był teraz istotą duchową o chwalebnym ciele, takim, jakie widzieli Jan i Saul. Ale ukazał się im w ciele i zwykłych szatach, specjalnie przygotowanych na tę okazję, tak jak aniołowie (używający tej samej mocy) pojawiali się wcześniej jako ludzie. Tak jak nasz Pan (na wieki przedtem, zanim stał się człowiekiem) ukazał się Abrahamowi jako człowiek, jadł i rozmawiał z nim, tak teraz, kiedy przestał być człowiekiem, zmienił się i był wielce wywyższonym duchem, znacznie ponad aniołów, ponownie pojawił się jako człowiek, ponieważ był to najlepszy sposób przekazania uczniom wielkich prawd, które chciał przekazać. Dlatego też, aby złagodzić obawy, zapewnił ich, że to, co zobaczyli, to nie duch. W tym czasie był duchem (1 Kor. 15:45; 1 Piotra 3:18; 2 Kor. 3:17), ale oni nie widzieli Jego, a jedynie ciało, które choć w sposób zawoalowany, jednak Go reprezentowało i które, jak zamierzył, pomogło ich niedoskonałej wierze i wiedzy zrozumieć ważną naukę, że nie był już martwym, ale żywym na wieki wieków.

Potem przypomniał im o swoich wcześniejszych wypowiedziach na temat swego zmartwychwstania; zacytował im i objaśnił proroctwa, które zawierały to samo świadectwo, i pokazał im konieczność dokonanej przez siebie wielkiej transakcji, mówiąc: „Tak jest napisane i tak Chrystus musiał cierpieć, i trzeciego dnia zmartwychwstać” [Łuk. 24:46]. Prawdopodobnie nie wszystko z tego kazania zostało zanotowane, ale możemy rozsądnie założyć, że wyjaśnił im w szczególności konieczność ofiary okupu i coś, co dotyczyło cudownych rezultatów, jakie muszą z tego wyniknąć dla wszystkich rodzin ziemi.

Był z nimi przez czterdzieści dni przed wniebowstąpieniem, ale był niewidoczny dla „braci”, z wyjątkiem tych nielicznych przypadków Jego manifestacji; a i te były krótkie; przez cały ten okres czterdziestu dni nikt Go nie widział oprócz „braci”; i jak wiadomo, widzieli Go tylko z powodu cudu, jakiego dokonywał, ukazując się przed nimi jako człowiek; istoty ludzkie nie mogą bowiem zobaczyć istot duchowych. W ten sposób nasz Pan wypełnił swoje wygłoszone przed śmiercią oświadczenie: „Jeszcze krótki czas, a świat nie będzie mnie już więcej oglądał” (Jan 14:19).

Ci, którzy uważają, że ciało naszego drogiego Odkupiciela, dane za nas (Jan 6:51), zostało przez Niego odnowione i stanowi Jego zmartwychwstałe ciało, nie dostrzegają prawdziwej lekcji, jaką odbierali uczniowie w ciągu tych czterdziestu dni poprzedzających Jego wniebowstąpienie. Okazjonalne pojawienia, i to w różnych formach lub cielesnych postaciach, oraz Jego znikanie po każdej manifestacji przekazywały naukę, że (1) nie był już martwy, ale zmartwychwstał; (2) że Jego stan po zmartwychwstaniu był całkowicie odmienny od stanu człowieka Chrystusa Jezusa.

Wyobrażanie sobie zatroskanych, okaleczonych kolcami cierni rysów twarzy oraz poranionych dłoni i stóp, „ciała i kości”, jako ciała zmartwychwstałego Chrystusa, byłoby całkowicie niespójne. Jeśli Jego zniekształcone, fizyczne ciało miałoby być ciałem zmartwychwstania, dlaczego apostoł tak dokładnie wyjaśnił, że „jest ciało cielesne, jest też ciało duchowe” (1 Kor. 15:44)? I dlaczego mówi świętym, że „jeszcze się nie objawiło, czym będziemy” w zmartwychwstaniu (1 Jana 3:2)? Jeśli będziemy tacy, jacy jesteśmy teraz, ze wszystkimi naszymi obecnymi wadami i skazami, to na pewno będzie się to jawić jako coś, co bardzo rozczaruje tych, którzy uwierzyli słowu Pana, że ciało i krew (natura ludzka) nie może odziedziczyć ani wejść do Królestwa Bożego, dlatego też my, żywi i pozostający do powtórnego przyjścia naszego Pana, musimy zostać „przemienieni” – abyśmy „ujrzeli go takim, jakim jest” [1 Jana 3:2]. Będąc pierwotnie istotą duchową, nasz Pan upokorzył się i został przemieniony do naszej natury i stał się „ciałem” „za cierpienia śmierci” [Hebr. 2:9] jako cena okupu za nas. Wtedy „musiał we wszystkim upodobnić się do braci” [Hebr. 2:17], ale odkupiwszy nas, został uwielbiony chwałą, którą miał u Ojca przed stworzeniem świata, a teraz Jego obietnica głosi, że „bracia” też będą „przemienieni” i upodobnią się do Niego oraz dzielić będą Jego chwałę (1 Kor. 15:41‑46, 51‑53).

Zion’s Watch Tower, 15 czerwca 1896, R-1995
Brzask Nowej Ery 05/1943, str. 70‑71

Poprzednia strona